Sanktuarium Pierwszych Męczenników Polski
Jak wierzymy to właśnie tutaj, do kraju Bolesława Chrobrego na początku drugiego tysiąclecia przybyli dwaj benedyktyni eremici: Benedykt i Jan. Przybyli do Polski z Italii, aby tutaj zaszczepić życie mnisze według reguły św. Benedykta. Król Bolesław Chrobry osadził ich w okolicach grodu; wzniósł dla nich cele oraz drewniany kościół, a całość otoczył ciernistym płotem.
Już na miejscu do Jana i Benedykta dołączyli miejscowi Mateusz i Izaak oraz – jako pomoc eremitom – chłopiec Krystyn. Na miejscu nowa wspólnota przygotowywała się do misji, czekając na przybycie Brunona z Kwerfurtu. Święty biskup misjonarz [Bruno z Kwerfurtu], który w czasach Chrobrego prowadził dzieło ewangelizacji na ziemiach Polski zachodniej i północnej, miał przywieźć z Rzymu pozwolenie na działalność misyjną. Ponieważ przedłużająca się nieobecność Brunona niepokoiła eremitów, Benedykt wraz z innym bratem, zimą na przełomie roku 1002 na 1003 wyruszył na poszukiwanie Brunona. Król obdarował ich znaczną ilością srebra w celu sfinansowania podróży. Dotarli do Pragi. Wojna przeszkodziła w dalszej podróży. Benedykt powrócił do Polski.
W środę 10 listopada 1003, w przeddzień uroczystości świętego Marcina, gdy zakonnicy odprawili swoje modlitwy nadszedł moment ich męki. Przed północą mordercy weszli do celi Benedykta i Jana.
Podnieśli się Bracia (…) siadając na mało wygodnym łóżku. Zaczęli (…) nie wiem co szeptać sobie wzajemnie do ucha. Następnie Jan zapytał: Przyjacielu, po coś przyszedł i czego nowego chce ten uzbrojony lud? Oszołomiony zabójca odpowiedział: Pan [tej] ziemi, Bolesław, posłał nas, abyśmy bez miłosierdzia was związali. Święte oblicze powiedziało uśmiechając się: Dobry władca, który kocha nas ze względu na Boga, nigdy czegoś takiego nie powiedział. Dlaczego daremnie kłamiesz, synu? Oprawca odpowiedział: Chcemy was jednak zabić. Oto powód, dla którego przyszliśmy. Święty Jan odpowiedział: Niech Bóg pomaga wam i nam. Natychmiast oprawca wyciągnął miecz z pochwy i zadał dwie śmiertelne rany świętemu. Jan zginął od czasów mieczem, Benedykt – natomiast – gdy spieszył do innych, został ugodzony jednym potężnym ciosem w głowę. Izaak miał być zabity jako trzeci. Niemile zbudzony powtarzał: Pomóż, mi Boże, pomóż mi Boże. A gdy chciał powstać jakby do modlitwy, został uderzony mieczem w środek nóg. Wyzionął ducha dobity trzecim uderzeniem. Oprawcy, zaskoczeni, że mnisi nie bronią się, ale modlą się i błogosławią swoich oprawców, zaczęli żałować. Z lęku jednak, że zbrodnia wyjdzie na jaw, dokończyli swego „dzieła”. Dalej Mateusz, przerażony niezwykłością spraw, daremnie rzucił się do ucieczki na zewnątrz. Przebity włócznią dotarł w pobliże kościoła, gdzie padł na ziemie jakby do modlitwy. Natomiast Krystyn, ich kucharz, broniąc się drewnianym klockiem daremnie wołał braci na pomoc, gdyż nie wiedział, że zostali zabici. Tak zginęli ci, których nazywamy świętymi Pięcioma Braćmi Męczennikami. Zabójcy dla zatarcia śladów podłożyli ogień. Inaczej jednak myśli Bóg, a inaczej człowiek. Kościół się nie spalił. Ciała zabitych odkryli chłopi z pobliskiej wsi, którzy przybyli do eremu.
O całej sytuacji natychmiast poinformowali władzę w Międzyrzeczu. Z grodu wysłano posłańców do poznańskiego biskupa Ungera, który przybył na miejsce zbrodni i przewodniczył uroczystościom pogrzebowym Męczenników.
Niestety, klasztor założony w miejscu męczeńskiej śmierci Pięciu Braci nie przetrwał zbyt długo. Reakcja pogańska i zagarnięcie tych ziem przez Pomorzan zakończyły posługę międzyrzeckiej placówki. Na miejscu życia i męczeńskiej śmierci Braci Męczenników, według podania, znajduje się dziś mały kościół nieopodal, w miejscowości Święty Wojciech.
Dzisiaj głównym ośrodkiem kultu na terenie naszej diecezji jest Diecezjalne Sanktuarium dedykowane Pięciu Braciom Męczennikom w Międzyrzeczu, którego budowę wiosną 2000 r. na prośbę bp. Adama Dyczkowskiego, rozpoczęli księża pallotyni. Rok później, 11 listopada 2001 r., odbyła się uroczysta intronizacja relikwii, które obecnie znajdują się w prezbiterium sanktuarium. W czerwcu 2003 r., z okazji Milenium Męczeńskiej Śmierci Pierwszych Polskich Męczenników, w sanktuarium odbyła się Uroczysta Eucharystia z udziałem Konferencji Episkopatu Polski.
Męczennicy są szczególnymi świadkami Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego. Ich śmierć męczeńska, obok śmierci św. Wojciecha, stoi niejako na progu milenium chrześcijaństwa na naszych ziemiach. Sanktuarium, miejsce żywej pamięci o Pięciu Braciach, skłania nas do refleksji na temat poświęcenia. poświęceniem.
Poświęcenie Boga
Poświęcenie to rezygnacja z czegoś, co posiadam, dla czegoś, co uważam za ważniejsze. Bóg dla nas się poświęcił, właśnie dlatego, że jesteśmy dla Niego ważni. Poświęcił swoją wszechmoc, swoją wolność od słabości, chorób, bólu, a przede wszystkim swoje życie. Całkowicie bezbronny, postanowił pojawić się na ziemi, pośrodku naszej życiowej bitwy, aby uratować również tych, którzy mieli Go
w nienawiści, którzy z Niego zrezygnowali.
Poświęcenie Pięciu Braci
Bracia Męczennicy poświęcili całe swoje życie. Patrząc czysto po ludzku można dojść do wniosku, że ich ofiara była na marne. Ich misja na naszych ziemiach nawet się nie zaczęła. Ledwo co zaczęli życie zakonne. Ile osób nawrócili? Jednak gdyby nie ich śmierć nie byłoby tego miejsca, tego sanktuarium – czyli miejsca, które w codzienności owocuje.
Moje osobiste poświęcenie.
Może nam się wydawać, że my sami też nie mamy czym się pochwalić przed Bogiem, niewiele osiągnęliśmy. Dla Boga jesteśmy ważni! Każda ofiara naszego życia ma sens. Być może nie musimy dzisiaj składać męczeńskiej ofiary z życia, ale możemy dać wyraźne świadectwo codziennego życia. Bóg od nas te dary przyjmuje, a następnie pomnaża ich wartość.
Co ja mogę poświęcić? Bogu, drugiemu człowiekowi? Może takim poświęceniem będzie, jeśli w całym wirze dnia przeznaczę dla Boga 10 minut. Może takim poświęceniem będzie, jeśli nie mając siły po całym dniu pracy, mimo wszystko, wysłucham swojego dziecka, które chce mi opowiedzieć, co wydarzyło się w szkole. Może takim poświęceniem będzie, jeśli mimo chęci spania jak najdłużej, skrócę sen o 5 min., żeby rano przeczytać fragment Ewangelii. Może takim poświęceniem będzie, jeśli czując ból, bo ktoś mnie skrzywdził, wypowiem słowo: „Przebaczam”.
To miejsce pamięci i kultu – miejsce męczeńskiej śmierci naszych Braci, zostało zbudowane i stoi tu, aby przypominać, że warto czynić dobro, że warto poświęcać się dla Boga i drugiego człowieka.